Kochankowie

Ty pierwszy ja zobaczyłeś...

Po strunach Lutni popłynie
Melodia jej oczu cichych
Na palcach nosi mgliste pierścienie.

Między włosami Jej, Twój oddech ufny
Tchnieniem nasyci zakamarki głodne.
Ciała wasze Jedną Bielą napłyną

I zniknie kształt myśli rozmyty.

Arche

Separate from you-Anxiety
Sphere at the bottom of my stairs
Blade of grass moved with the wind
I close my eyes and see her moves
Thankful and light
Lucid dance
Transparent
Silent
Time endless
Wasp city of heather
Surrounded by
Deaf deep
Resonance of their lives
Falling down
In tender movement
Of his dance
Touched by the sun
And watered by the plants
Enclose with your smell
of warm Ether
and wet Earth

Arche

 

Do M.

Ty co na głowie księżyc nosiłaś
I bladym gwiazdą zejść z nieba kazałaś.
Czy pamiętasz,
Kiedy drzew by równo stały strzegłaś?
Zanim jeszcze czarne ptaki bez piór
Noc w swym gardle przyniosły.
Czy korony dygocące
 na nowo Twą głowę okryją?
Ucięli Ci krzyżyk,
Co teraz na łańcuchu nosisz?
Czy rozbłysną jeszcze kiedyś,
Twoje loki czarnym srebrem?
Czy się jeszcze kiedyś perły
Na twej szyi zatoczą?
Czy się krwią napełnią gęstą
tamte czarno-białe dzieci?